wtorek, 20 stycznia 2026

Przychodnia na os. Złotego Wieku 23, miejsce, w którym lekarze znają pacjentów od zawsze, a ci ostatni mają pewność, że są w dobrych rękach, ma po prostu przestać istnieć.
I choć formalnie wszystko ma „pozory legalności”, to wiele wskazuje na to, że Spółdzielnia Mieszkaniowa realizuje jakiś nieznany, a na pewno nieprzychylny Mieszkańcom Mistrzejowic plan.
Tak, realizacją nieprzychylnego dla Mieszkańców Nowej Huty „planu” trzeba nazwać wypowiedzenie umowy najmu działającej od 1972 r. Przychodni. Rzecz jest tym bardziej zastanawiająca i oburzająca, że dzieje się bez wskazania powodów, bez próby negocjacji warunków najmu oraz bez konsultacji społecznych. Nigdy również nie ogłoszono otwartego przetargu, co może sugerować, że słynna już „epidemia kolesiostwa” dotyczy także krakowskich spółdzielni. Jednocześnie rozpowszechniana jest propaganda mówiąca o tym, że znana wszystkim i prowadzona przez lata przez dr Reginę Mikosz wraz z zespołem Przychodnia to jedynie „biznes medyczny”. To bardzo krzywdząca nieprawda.
Dla ludzi i z ludźmi
Przychodnia Apex 2000 działa w ramach kontraktu z NFZ – pacjenci nie płacą za wizyty. Tak jest zresztą od zawsze. Wiele wskazuje więc na to, że jeśli coś jest „decyzją biznesową”, to właśnie próba wyrzucenia Przychodni i wprowadzenia nowych najemców. Kto wie, może takich, których komercyjna działalność przyniesie większe zyski? Oczywiście, „na papierze” przychodnia będzie nadal. Że inna? Cóż, papier wszystko przyjmie…
O tym, że to właśnie jest taki plan, świadczą różne znaki. Prawdopodobnie władze Spółdzielni myślały, że prędzej czy później obecna, ukochana Przychodnia mieszkańców, sama „przejdzie do historii”. Że Pani doktor Mikosz przejdzie na emeryturę, a wraz z tym „sprawa sama się rozwiąże”. Wówczas można by śmiało dysponować nie tylko budynkiem, ale i… terenem na którym stoi. Tak, to łakomy kąsek dla deweloperów i „inwestorów”, już zapewne liczących jak można „zoptymalizować” ten grunt. To znaczy ile można z niego „wycisnąć”. Stało się inaczej, bo Pani doktor Mikosz uznała, że „Apex 2000” ma się rozwijać i postawiła na dalszą profesjonalizację kadry i zarządu Przychodni. Stwierdziła, że zostaje z kochanymi pacjentami, ale jednocześnie prezesem został doświadczony lekarz – dr Konrad Dziobek. To rozpętało furię przeciwników i to dlatego na naszą Przychodnię jak grom z jasnego nieba spadło wypowiedzenie. Zresztą – jej rozwój jest blokowany pomimo tego, że w ostatnich miesiącach pozyskała ona dotację z NFZ dzięki której będzie można zakupić nowy sprzęt. Czyli: sam NFZ uznaje Przychodnię Apex2000 za wiarygodnego partnera w opiece zdrowia, a Spółdzielnia? Po prostu wypędza lekarzy! Czy to nie absurdalne? Tym bardziej niezrozumiałe, że przecież Mistrzejowice to dzielnica z jedną z największych liczbą seniorów w Krakowie, a Przychodnia to ich stały punkt na mapie. Pacjentów przychodni jest blisko 8 tysięcy!
O tym, co się może stać wiemy z wymiany korespondencji pomiędzy radnym klubu Kraków dla Mieszkańców a wiceprezydentem Krakowa,
- Prezydent Stanisław Mazur wyjaśnił, że działka przy os. Złotego Wieku 23 jest własnością Gminy Miejskiej Kraków, ale od 2006 roku znajduje się w użytkowaniu wieczystym Spółdzielni Mieszkaniowej „Mistrzejowice”, na okres 99 lat – do 2105 roku. Zgodnie z dokumentacją, teren został przekazany w trybie bezprzetargowym i przeznaczony pod „obszar usług publicznych zabudowany budynkiem przychodni”. Spółdzielnia jest jednocześnie właścicielem samego budynku, co daje jej szerokie prawo do decydowania o jego wykorzystaniu - czytamy w portalu.
- czytamy w portalu.
Co to wszystko znaczy?
Cóż, przekładając z urzędniczego na polski znaczy to mniej więcej tyle, że Spółdzielnia co prawda zobligowana jest do tego, by teren „zabudowany był budynkiem przychodni”, ale przecież nie jest powiedziane jaki to budynek i jaka to przychodnia, prawda? Nie trzeba mieć zbyt bujnej wyobraźni, by wyobrazić sobie w najbliższej przyszłości pomniejszenie obecnego budynku i wprowadzenie tam komercyjnej działalności, a na reszcie terenu – budowy bloków, parkingu, działalności komercyjnej, czy co tam sobie zarząd Spółdzielni z deweloperami wymyśli (i bez konsultacji społecznych). Można przecież zmienić punktowo zapisy w miejscowym planie.
Tak, szanowni Państwo. Kto mieszka w Krakowie, widział nie takie numery. Bloki budowane na podwórkach kamienic, tuż pod oknami ludzi, zabytkowe budynki o wyprutych wnętrznościach, bloki stawiane w parkach i wszechwładzę biznesu, często dziwacznie powiązanego z włodarzami różnych spółdzielni. Czy ten model „zarządzania” wspólną przestrzenią dotarł także na Mistrzejowice? Wiele wskazuje na to, że jest już za rogiem i tylko od nas zależy, czy obronimy publiczną funkcję tego miejsca, czy też pozwolimy i je i nas wszystkich „zoptymalizować”.





